Kiedy przyprowadzasz swoje ciało w niesamowite okoliczności natury, czasem może to oznaczać, że sięgnąłeś po najwyższy szczebel ziemskiego raju.
Okoliczności natury sprawiają, że i ty i ona jesteście nadzy… Ze swoim życiem i każdym uczuciem stajecie twarzą w twarz i bez ogródek dociera do Was, że we właściwym momencie przeznaczenie was złączyło. Nie zadajesz pytań, lecz jedynie wpatrujesz się w nią z cudowną satysfakcją, że już dalej nie musisz szukać. Czujesz satysfakcję, że Twoje oczy, serce i dusza nasączają się czystością.
W samotności, w towarzystwie jedynie wielkich ogromów skalnych, które symbolizują Twoje strachy, okazuje się, że to co było okrutnie nie do osiągnięcia, staje się Twoim życiem. I poświęcasz wszystko, aby tego nie utracić ponownie.
Nie sądziłam, że znajdę się w takim niesamowitym miejscu, gdzieś we Włoskich Alpach. Gdzieś, gdzie widoki sprawią, że serce mi zadrży. Gdyby istniała możliwość zamieszkania gdzieś w dolinie górskiej, u podnóża ziemskich cudów, nie wahałabym się ani chwili zwlekać! 

When you bring your body into incredible circumstances of nature, it can means sometimes, you reached the highest point of  earth paradise. Circumstances of the nature make, that you both are naked… With your life and every feeling you come face to face, and frankly you are able to notice, that you were conected in the right moment. You don’t ask, but only you gaze on to her with a wonderful satisfaction, you don’t need look for more. You feel satisfaction, that your eyes, heart and soul are soaking with the purity.
In loneliness, in the company of only huge rocky magnitude, which represent Your fears, it turnes out, that things which were brutally unachievable, become Your life. So, You sacrifice all, to don’t lose it again. I would never think, I can land  in such an incredible place, somewhere in Italian Alps. Somewhere, when views made my heart shiver. If there was a possibility to live in some mountain valley, at the bottom of earth wonders, I wouldn’t hesitate any second!

When you bring your body into incredible circumstances of nature, it can means sometimes, you reached the highest point of  earth paradise. Circumstances of the nature make, that you both are naked… With your life and every feeling you come face to face, and frankly you are able to notice, that you were conected in the right moment. You don’t ask, but only you gaze on to her with a wonderful satisfaction, you don’t need look for more. You feel satisfaction, that your eyes, heart and soul are soaking with the purity.
In loneliness, in the company of only huge rocky magnitude, which represent Your fears, it turnes out, that things which were brutally unachievable, become Your life. So, You sacrifice all, to don’t lose it again. I would never think, I can land  in such an incredible place, somewhere in Italian Alps. Somewhere, when views made my heart shiver. If there was a possibility to live in some mountain valley, at the bottom of earth wonders, I wouldn’t hesitate any second!

Zdjęcia, którymi dzielę się z Wami pochodzą z tej samej wyprawy alpejskiej, co Jezioro Braies. Jednak to jest zupełnie inne miejsce, w które zawiodła nas całodniowa podróż autem. Aby znaleźć się w miejscu, gdzie robiliśmy zdjęcia (na które zatrzymywaliśmy się co kilka kroków 😉 i kilometrów – mówiąc o aucie) musieliśmy wjechać przez 5 kilometrową trasę serpentyn. Było zabawnie i czasem zatrważająco, czy z naprzeciwka, w tych wąski drogach, nie wyskoczy jakieś auto lub zwierze! Na szczęście nic złego się nie stało 😉 ale spotkaliśmy po drodze kilka dzikich koni, które zauważyliśmy przez przypadek, podczas robienia zdjęć jeszcze przed wjechanie na szczyt widokowy! Jednego ‘rodzynka’ pokolorwanego jak dalmatyńczyk znajdziecie wśród zdjęć 😉
Problem, a może innymi słowy – sytuacja z nadmierną ilością zdjęć jest taka, że najchętniej chciałoby się zapomnieć o aparacie i po prostu tam zostać! Wędrować, gdzie oczy poniosą, nie martwić się niczym, a tym bardziej, że aby wrócić do domu, musisz pokonać jakieś 500km, jeśli dobrze pamiętam. Patrzysz więc na zachodzące słońce, na zegarek i zostawiasz tam cząstkę siebie powoli wracając jednak z uśmiechem na twarzy, że OSIĄGNĄŁEŚ TO!

Now, I am sharing pictures, which come from the same trip what Braies Lake. However this is complitely different place, where all day driving took us. To land in this place, where we were doing pictures (stopping each few metres 😉 and each few kilometres also – talking about the car) we had to came up through serpentinous 5 kilometres. There was quite funny and frightening at the same time, if  something like a car or an animal will not show in front of us randomly, on those narrow streets. Luckily nothing bad happened 😉 but we met few wild horses en route, which we accidentally noticed, during taking pictures right before reaching the observation point! You will find one ‘raisin’ amond the pictures, painted as a Dalmatian 😉
The problem, or maybe other words – the situation with an inordinate amout of pictures is like you would like to forget about a camera and just stay there! Wander, where the eyes take, don’t worry about anything, all the more to come back home, you need to make around 500km, if I remeber well. You look more into the sunset, on the watch and going slowly away with a smile, you are leaving some part of yourself, because YOU MADE IT!